Na pewnym obszarze znika zasilanie. Część sieci telekomunikacyjnych przestaje działać, sygnał GPS staje się niedostępny, a wraz z utratą łączności pojawiają się problemy z dostępem do danych. Wojsko i służby muszą nadal wykonywać zadania, przedsiębiorstwa odtworzyć procesy, a mieszkańcy wiedzieć, co robić i jak uzyskać pomoc. Taki scenariusz Anna Streżyńska zaproponowała jako punkt wyjścia do rozmowy o odpowiedzialności za łączność krytyczną.
Debata „Łączność krytyczna w Polsce: jak połączyć interes Państwa, Wojska i Biznesu”, która odbyła się 22 października w Warszawie, dotyczyła współpracy podmiotów odpowiedzialnych za utrzymanie komunikacji w warunkach kryzysu i wojny. W wypowiedzi dyrektor IŁ-PIB szczególnie mocno wybrzmiało pytanie o to, jak dostępne technologie i zasoby przełożyć na zdolność do wspólnego działania.
Rozpoznanie potrzeb przed podziałem zadań
Pytanie moderatora Mariusza Cielmy, redaktora naczelnego „Nowej Techniki Wojskowej”, o wymuszanie odpowiedzialności operatorów Anna Streżyńska skierowała na grunt współpracy i jasnych zasad. Państwo powinno najpierw wiedzieć, nad czym potrzebuje bezpośredniej kontroli, gdzie musi dysponować niezależnym rozwiązaniem zastępczym i które usługi może powierzyć profesjonalnym dostawcom.
Żeby współpracować, musimy podzielić najpierw odpowiedzialność
– podkreśliła Anna Streżyńska.
Tego podziału nie da się dobrze zaprojektować bez sprawdzenia konkretnych potrzeb. W scenariuszu rozległej awarii trzeba ustalić, kto z kim ma się komunikować, kto podejmuje decyzje, jakie informacje powinny docierać do poszczególnych uczestników działań i które usługi należy odtwarzać w pierwszej kolejności. Operatorzy powinni uczestniczyć w tych pracach od początku, bo znają możliwości i ograniczenia swoich sieci.
Wspólne ćwiczenie pozwoliłoby również ujawnić zależności, które w codziennej pracy pozostają niewidoczne. Dwie drogi komunikacji mogą wyglądać na niezależne, a korzystać z tej samej infrastruktury lub wspólnego punktu styku. Wówczas jedno uszkodzenie wyłączy obie. Dlatego deklarowaną zastępowalność rozwiązań trzeba zweryfikować technicznie i organizacyjnie.
Gotowość operatorów ma swoją cenę
Współodpowiedzialność biznesu wymaga określenia zadań, warunków ich realizacji i sposobu finansowania. Oczekiwanie dodatkowych zasobów powinno mieć odzwierciedlenie w zobowiązaniach, za które państwo płaci i których wykonanie regularnie sprawdza.
Jeżeli czegoś wymagamy, dodatkowych zasobów od operatorów, to musimy uczciwie za to zapłacić
– mówiła dyrektor IŁ-PIB.

Finansowaniu musi towarzyszyć stała kontrola zdolności reagowania. Znaczenie ma zarówno dostępność zasobów, jak i to, czy uczestnicy systemu znają procedury, potrafią je zastosować i wiedzą, gdzie znaleźć potrzebne informacje. Państwo odpowiada za spójność całości, a operatorzy potrzebują konkretnych zadań oraz warunków ich wykonania.
W tym układzie szczególne miejsce zajmuje współpraca telekomunikacji z energetyką. Sieci łączności potrzebują zasilania, a przywracanie dostaw energii wymaga sprawnej komunikacji. Anna Streżyńska zwróciła uwagę, że zależność ta obejmuje także energetykę lokalną, obszary bilansowania i rozwój zielonej energii. Scenariusze kryzysowe powinny więc uwzględniać współdziałanie obu sektorów.
Autonomia państwa i zasoby operatorów
W debacie o bezpieczeństwie powraca postulat budowy własnych zasobów telekomunikacyjnych państwa. Anna Streżyńska wskazywała, że takie inwestycje mogą być strategicznie uzasadnione, ale trzeba uwzględniać ich koszt i czas realizacji. Równocześnie należy zapewniać zdolności potrzebne już dziś.
Dyrektor IŁ-PIB przedstawiła trzy podejścia: rozwój infrastruktury pozostającej własnością państwa, korzystanie z usług operatorów oraz model hybrydowy. Ten ostatni wskazała jako swoją rekomendację. Zakłada on zachowanie przez państwo kontroli nad kluczowymi funkcjami i decyzjami przy wykorzystaniu istniejącej infrastruktury i kompetencji rynku.
Punktem wyjścia do wyboru własnych zasobów powinna być wymagana autonomia służb. Trzeba określić, które elementy muszą pozostawać w dyspozycji państwa, aby mogło ono samodzielnie podejmować i wykonywać decyzje, a które usługi mogą zapewniać operatorzy. Jako punkt odniesienia Anna Streżyńska przywołała amerykański FirstNet i możliwość budowania partnerstwa państwa z kluczowymi operatorami.
Państwo zachowuje przy sobie kontrolę nad rdzeniem sieci, podstawowymi decyzjami o priorytetach
- wyjaśniała, opisując takie podejście.
Tak rozumiany model hybrydowy wymaga precyzyjnego podziału kompetencji. Państwo określa wymagania bezpieczeństwa, zasady dostępu do zasobów i priorytety, a operatorzy realizują przypisane im zadania. Całość musi działać w ramach systemu zarządzania kryzysowego i podlegać regularnemu sprawdzaniu.
Rola laboratoriów w sprawdzaniu odporności
Istotnym wątkiem wypowiedzi była rola instytucji badawczych. Ich laboratoria i zespoły specjalistów mogą pomagać w weryfikacji rozwiązań oraz sprawdzaniu, czy spełniają one wymagania stawiane przez państwo.
My jesteśmy praktycznie niewykorzystywani, a mamy laboratoria i ekipy specjalistów, które mogą po prostu tę zgodność kontrolować
– zaznaczyła Anna Streżyńska.
Wskazała również na możliwość wykorzystania polskich systemów zarządzania kryzysowego, sprawdzonych podczas powodzi i zdolnych do współpracy z infrastrukturą państwową oraz prywatną. Dostępne zasoby trzeba połączyć w rozwiązanie, którego uczestnicy znają swoje zadania i potrafią je wspólnie wykonać.
Z wystąpienia dyrektor IŁ-PIB wynikał konkretny kierunek dalszych działań: uzgodnić scenariusz kryzysu, zaprosić do jego przygotowania operatorów i dostawców, a następnie sprawdzić podział odpowiedzialności w praktyce. Taka próba powinna odpowiedzieć również na pytanie najbliższe mieszkańcom: czy po utracie podstawowych sieci nadal otrzymają informację, co się dzieje, jak się zachować i gdzie szukać pomocy.