← Powrót

Dyrektor Anna Streżyńska w Sejmie o prawach człowieka w cyfrowym państwie

Aktualności
Nowe usługi cyfrowe powinny dawać Obywatelowi większą kontrolę nad danymi, a nie stawiać go przed wyborem: aplikacja albo utrata dostępu do należnych praw. O takim kierunku cyfryzacji mówiła Anna Streżyńska, dyrektor Instytutu Łączności - Państwowego Instytutu Badawczego, podczas konferencji w Sejmie RP.
Dyrektor Anna Streżyńska w Sejmie o prawach człowieka w cyfrowym państwie

Technologie zmieniają sposób działania państwa szybciej niż tradycyjny cykl stanowienia prawa. Ustawodawca musi dziś rozstrzygać nie tylko jakie reguły wprowadzić, lecz także jak przełożyć je na architekturę systemów. Od tych decyzji zależy czy cyfrowa usługa ograniczy zbieranie danych do niezbędnego minimum, czy obywatel zachowa realny wybór oraz co stanie się z jego prawami, gdy aplikacja lub rejestr przestaną działać. 

Tym zagadnieniom poświęcono konferencję „Prawa człowieka w erze nowych technologii. W stronę nowego modelu regulacji i zarządzania”, zorganizowaną przez sejmową Komisję Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Anna Streżyńska wzięła udział w pierwszym panelu: „Prawo do prywatności i autonomia informacyjna w państwie cyfrowym”. Wraz z Rzecznikiem Praw Obywatelskich Sylwią Gregorczyk-Abram i sekretarzem stanu w Ministerstwie Cyfryzacji Michałem Gramatyką rozmawiała o europejskim portfelu tożsamości cyfrowej, granicach identyfikacji, weryfikacji wieku oraz dostępie do usług dla osób, które nie korzystają z kanałów cyfrowych. Dyskusję moderował dr Adam Behan z Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

Od dokumentu w telefonie do kontroli nad danymi 

Punktem wyjścia była lekcja z mObywatela, uruchomionego w 2017 roku, z inicjatywy Anny Streżyńskiej, wówczas Minister Cyfryzacji. Początkowo przełomem było samo przeniesienie dokumentów i poświadczeń do telefonu oraz umożliwienie przekazywania danych między systemami. Dziś - wskazywała dyrektor IŁ - ambicja musi być większa. 

Oddaliśmy obywatelowi jego dane w mObywatelu. Teraz musimy oddać mu kontrolę nad tymi danymi

- powiedziała Anna Streżyńska. 

Sama zgoda na udostępnienie danych nie zawsze oznacza rzeczywistą kontrolę. Jeżeli odmowa zamyka drogę do świadczenia lub usługi, użytkownik nie ma pola do negocjowania zakresu przekazywanych informacji. Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej powinien umożliwić kolejny krok: zamiast pełnego zestawu danych obywatel przekazuje tylko poświadczenie potrzebnego faktu. Może to być informacja „18+” zamiast daty urodzenia, potwierdzenie kwalifikacji zamiast całej historii edukacji albo informacja o spełnieniu kryterium dochodowego bez ujawniania wysokości dochodów. 

Tak rozumiana minimalizacja danych wymaga zabezpieczeń wbudowanych w system. Usługodawca powinien wykazać, że naprawdę potrzebuje określonej informacji, a architektura portfela powinna uniemożliwiać przekazywanie danych nadmiarowych. Równie ważne jest, aby kolejnych transakcji nie dało się ze sobą powiązać i na tej podstawie odtworzyć aktywności konkretnej osoby. 

Prywatność zapisana w architekturze 

W ocenie Dyrektor Anny Streżyńskiej ochrona praw nie może zaczynać się dopiero po naruszeniu. Kontrola ex post - prowadzona po skardze lub wykryciu nieprawidłowości - pozostaje niezbędna, ale trzeba ją połączyć z działaniem ex ante, czyli oceną rozwiązań jeszcze na etapie projektowania i budowy. Wymogi prawne powinny znaleźć odzwierciedlenie w kodzie, sposobie przechowywania informacji i technicznych ograniczeniach dostępu. 

Znaczenie takiego podejścia dobrze pokazuje weryfikacja wieku. Ochrona dzieci przed szkodliwymi treściami i mechanizmami uzależniającymi nie powinna prowadzić do identyfikowania wszystkich dorosłych ani do tworzenia rejestru ich aktywności. System może potwierdzić spełnienie kryterium wieku odpowiedzią „tak” lub „nie”, bez ujawniania tożsamości i bez pozostawiania śladu, gdzie i kiedy użyto poświadczenia. 

Ochrona dzieci nie może oznaczać konieczności identyfikowania dorosłych

- zaznaczyła Anna Streżyńska. 

Dyrektor IŁ zwróciła też uwagę, że obowiązki nie mogą być przerzucane wyłącznie na użytkowników. Odpowiedzialność za ograniczanie treści szkodliwych, manipulacyjnych i uzależniających spoczywa również na platformach. Regulacja powinna więc obejmować cały system: od edukacji i odpowiedzialności obywatela po wymagania wobec dostawców usług i niezależny nadzór. 

Instytut Łączności jako zaplecze zaufania 

Anna Streżyńska podkreśliła, że "nowe prawo nie wykona się samo". Potrzebne są metody badań, laboratoria i instytucje zdolne sprawdzać, czy kolejne systemy - publiczne i komercyjne, sprzętowe i programowe - rzeczywiście spełniają normy oraz wymagania prawne. Taką rolę może pełnić Instytut Łączności.  

Instytut Łączności ma do tego laboratoria i tym się zasadniczo zajmuje. [...] Jesteśmy do tego przygotowani

- mówiła dyrektor Instytutu Łączności. 

Szczególnym przykładem kompetencji Instytutu są prace nad krajowym systemem certyfikacji Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej. Eksperci IŁ opracowali rozwiązania dotyczące oceny zgodności portfela, wymagania dla jednostek oceniających, mechanizmy zarządzania ryzykiem oraz organizację procesu certyfikacji. Polska jako pierwsze państwo Unii Europejskiej opublikowała kompletny krajowy system certyfikacji EUDI Wallet, a dokumentację przygotowaną przez zespół Instytutu poddano przeglądowi Komisji Europejskiej i Agencji Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa ENISA. 

W modelu przedstawionym podczas panelu IŁ pełni funkcję laboratorium badawczego, natomiast jednostką certyfikującą jest NASK. Wiarygodność całego procesu wzmacniają wymagania akredytacyjne Polskiego Centrum Akredytacji. Dyrektor Instytutu zaznaczyła zarazem, że skuteczny nadzór wymaga odpowiedniego finansowania. Dokładanie regulatorom kolejnych zadań bez ludzi i środków osłabia ich niezależność oraz zdolność do rzeczywistej kontroli. 

Prawo do załatwienia sprawy także bez aplikacji 

Drugą mocną osią wystąpienia Dyrektor Streżyńskiej było ryzyko cyfrowego przymusu. Anna Streżyńska przywołała historię matki poważnie chorej nastolatki, która musiała prosić inne osoby o pomoc w przejściu przez cyfrową procedurę potrzebną do uzyskania świadczenia. Ten przykład pokazuje, że formalna dobrowolność korzystania z usługi cyfrowej staje się fikcją, jeżeli droga alternatywna jest wyraźnie trudniejsza, droższa lub wolniejsza. 

Nie mamy obowiązku być cyfrowi. [...] Nadrzędne jest prawo człowieka do załatwienia swojej sprawy, a nie standard cyfrowy

- podkreśliła dyrektor IŁ-PIB. 

Równoważny dostęp nie musi oznaczać powrotu wyłącznie do papieru i urzędowego okienka. Alternatywą może być obsługa przez pracownika, telefon lub urzędomat. Kanał ten powinien jednak spełniać cztery warunki: być rzeczywiście dostępny, pozwalać dochować terminów, nie obciążać obywatela dodatkowym kosztem i prowadzić do takiego samego skutku prawnego jak usługa cyfrowa. Potrzebny jest również tryb awaryjny, bo portfel, serwer lub rejestr nie zawsze będą działać. 

Państwo może zachęcać do cyfrowych usług, wykazując, że są łatwe i bezpieczne, ale nie powinno wymuszać migracji na osobach o innych kompetencjach, potrzebach lub poziomie zaufania. Miara dobrej cyfryzacji nie sprowadza się więc do liczby procesów przeniesionych do aplikacji. Jest nią również to, czy każdy obywatel może skutecznie skorzystać ze swojego prawa. 

Wystąpienie Anny Streżyńskiej połączyło perspektywę osoby, która zainicjowała powstawanie państwowych usług cyfrowych z rolą dyrektor instytutu badawczego. Z jednej strony państwo potrzebuje odważnych, wygodnych rozwiązań. Z drugiej - technicznych zabezpieczeń, niezależnej oceny i kanałów, które nie pozostawiają nikogo poza systemem. Instytut Łączności może być ważnym łącznikiem między tymi obszarami: przekładać wymagania prawa na metody badań i sprawdzać, czy obietnica prywatności została rzeczywiście zapisana w działającym systemie. 

Zapis wideo konferencji na stronach Sejmu RP

← Powrót do aktualności