Nie znika żadna sieć komórkowa. Operatorzy nie wyłączają telefonii mobilnej ani Internetu. Wyłączają jedynie wczesną technologię dostępu do sieci - 3G, czyli standard, który przez ponad dwie dekady służył milionom użytkowników na całym świecie. Standard oględnie rzecz nazywając - przestarzały.
Dlaczego w ogóle wyłącza się 3G?
Sieć 3G była ogromnym przełomem technologicznym. To właśnie ona umożliwiła powstanie prawdziwego mobilnego Internetu, korzystanie z poczty elektronicznej w telefonie, pierwsze aplikacje internetowe, nawigację online czy rozmowy wideo. Kiedy pojawiła się na początku XXI wieku, wyznaczała zupełnie nowy standard korzystania z telefonii komórkowej.
Od tamtej pory zmieniło się jednak niemal wszystko. Dzisiejsze smartfony przesyłają nawet kilkadziesiąt razy więcej danych niż telefony sprzed dwudziestu lat. Oglądamy filmy w wysokiej rozdzielczości, prowadzimy wideokonferencje, korzystamy z usług chmurowych, komunikatorów, serwisów społecznościowych czy narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Wiele aplikacji w naszych smartfonach wymienia dane w tle w tym samym czasie. Sieć 3G nie była projektowana z myślą o takim obciążeniu.
Jednocześnie operatorzy dysponują ograniczoną ilością częstotliwości radiowych. To zasób skończony - nie można po prostu "dodać" kolejnych pasm. Dlatego wykorzystuje się je tam, gdzie przynoszą największe korzyści. Te same częstotliwości, które zajmuje dziś 3G, po przeznaczeniu na LTE lub 5G mogą obsłużyć znacznie więcej użytkowników jednocześnie, zapewnić wyższe prędkości transmisji oraz lepszą jakość połączeń. Proces ten nosi nazwę refarmingu częstotliwości i od lat jest standardem w światowej telekomunikacji.
Skoro 2G jest starsze, dlaczego nie wyłącza się właśnie jego?
To pytanie pojawia się bardzo często i na pierwszy rzut oka wydaje się całkowicie logiczne. Skoro 2G powstało wcześniej niż 3G, powinno zniknąć jako pierwsze.
Paradoksalnie jest jednak odwrotnie. Sieć 2G nadal pełni bardzo ważną funkcję. Choć praktycznie nie nadaje się już do korzystania z internetu, doskonale sprawdza się tam, gdzie potrzebna jest prosta, stabilna i energooszczędna transmisja danych. Korzystają z niej między innymi liczniki energii, systemy alarmowe, terminale płatnicze, windy, urządzenia telemetryczne czy wiele elementów Internetu Rzeczy.
Można powiedzieć, że 3G znalazło się pomiędzy dwiema epokami. Dla współczesnych smartfonów jest już zbyt wolne i mało wydajne, natomiast dla prostych urządzeń przemysłowych jest zbyt skomplikowane i niepotrzebne. W efekcie utrzymywanie 2G w ograniczonym zakresie ma dziś większy sens niż utrzymywanie całej infrastruktury 3G.
Czy Polska jest wyjątkiem?
Wręcz przeciwnie. Wyłączanie 3G to proces prowadzony praktycznie na całym świecie. Sieci trzeciej generacji zostały już wyłączone lub są wyłączane między innymi w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Japonii, Korei Południowej, Australii, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Holandii, Norwegii czy Szwajcarii. Operatorzy na wszystkich kontynentach dochodzą do tych samych wniosków - utrzymywanie 3G przestaje mieć ekonomiczne i techniczne uzasadnienie.
Według organizacji GSMA do końca obecnej dekady na świecie zakończy działalność ponad 130 sieci drugiej i trzeciej generacji, przy czym zdecydowana większość wyłączeń dotyczy właśnie technologii 3G. Jest to jeden z największych procesów modernizacji infrastruktury telekomunikacyjnej od czasu wprowadzenia LTE.
Jak wygląda to w Polsce?
Polska wcale nie rozpoczyna tego procesu jako pierwsza. Wręcz przeciwnie - znaczna część zmian już za nami.
T-Mobile zakończył wyłączanie 3G kilka lat temu. Orange zakończył cały proces w 2025 roku. Teraz podobną modernizację prowadzi Plus. W każdym przypadku operatorzy przez wiele miesięcy informowali klientów o planowanych zmianach, wysyłali wiadomości SMS i kontaktowali się z osobami korzystającymi ze starszych urządzeń.
Co najważniejsze - nie doszło do żadnej technologicznej katastrofy. Nie przestały działać aplikacje, internet mobilny nie zniknął, a miliony klientów praktycznie nie zauważyły momentu wyłączenia 3G. Dla większości użytkowników zmiana była całkowicie niezauważalna. Wielu z nich nie musiało też wymieniać telefonów specjalnie z tego powodu - znacznie wcześniej telefony nieobsługujące 4G po prostu skonały.
Jeżeli mówimy o smartfonach, to praktycznie wszystkie modele wprowadzane przez operatorów od 2015-2016 roku obsługiwały już LTE. Już w 2014 roku LTE stało się standardem w średniej i wyższej półce, a rok później zaczęło dominować również w tańszych urządzeniach. Natomiast jeżeli mówimy o zwykłych telefonach z klawiaturą (feature phones), sytuacja wygląda inaczej. Jeszcze około 2018-2019 roku operatorzy sprzedawali pojedyncze modele obsługujące wyłącznie 2G i 3G. Były one jednak kierowane głównie do seniorów lub osób szukających prostego telefonu do rozmów i SMS-ów. Od około 2020 roku praktycznie wszystkie nowe telefony w ofertach operatorów miały już LTE, nawet najprostsze modele za 100-200 zł. Wynikało to właśnie z zapowiedzi wyłączania 3G przez operatorów na całym świecie. Pierwszy iPhone z LTE to iPhone 5 z 2012 roku, a pierwszy Samsung Galaxy S z LTE pojawił się również ponad dekadę temu. Oznacza to, że nawet wiele dziś leciwych smartfonów obsługuje już 4G.
Kogo rzeczywiście może dotknąć wyłączenie 3G?
Największe znaczenie będzie miało ono nie dla właścicieli bardzo starych telefonów komórkowych i niektórych urządzeń działających wyłącznie w technologii 3G. Będzie miało znaczenie przede wszystkim dla części modemów, systemów alarmowych czy urządzeń telemetrycznych instalowanych wiele lat temu.
Operatorzy od dawna monitorują takie przypadki i kontaktują się z użytkownikami jeszcze przed wyłączeniem sieci. Wszystko wskazuje na to, że jest to już niewielki odsetek wszystkich abonentów. Gdyby problem dotyczył milionów osób, wyłączanie sieci byłoby znacznie bardziej odczuwalne społecznie.
Czy kiedyś zniknie również 2G?
Najprawdopodobniej tak, ale nie stanie się to szybko. Miliony urządzeń przemysłowych i infrastrukturalnych na całym świecie nadal wykorzystują tę technologię i ich wymiana wymaga czasu oraz dużych nakładów finansowych. Dlatego eksperci przewidują, że 2G pozostanie z nami jeszcze przez wiele lat, choć jego rola będzie stopniowo malała.
To nie koniec telefonii komórkowej. To kolejny etap jej rozwoju.
Historia telekomunikacji pokazuje, że każda kolejna generacja sieci zastępuje poprzednią. Zniknęła telefonia analogowa, później sieci pierwszej generacji, dziś przychodzi czas na 3G. Nie dlatego, że przestały działać, ale dlatego, że pojawiły się rozwiązania znacznie bardziej wydajne.
Dlatego sensacyjne nagłówki o „znikającej ogromnej sieci komórkowej” warto traktować z dużym dystansem. W rzeczywistości nie kończy się era telefonii mobilnej. Kończy się jedynie rozdział technologii, która przez ponad dwadzieścia lat dobrze służyła użytkownikom, ale dziś ustępuje miejsca rozwiązaniom lepiej odpowiadającym współczesnym potrzebom. Wystarczy przypomnieć sobie, jak przebiegało wyłączenie 3G w Orange i T-Mobile - niebo nikomu na głowę nie spadło. Teraz podobny, spokojny proces czeka klientów kolejnego operatora. To nie powód do obaw, lecz kolejny krok w rozwoju sieci komórkowych.