← Powrót

Wyścig o europejską gigafabrykę AI – dlaczego to ważne dla Polski?

Aktualności
Wyścig o ulokowanie w Europie pierwszych AI Gigafactories wszedł właśnie w decydującą fazę. Komisja Europejska traktuje ten projekt jako jeden z filarów AI Continent Action Plan: chodzi o budowę nawet pięciu wielkoskalowych ośrodków obliczeniowych, finansowanych w formule publiczno-prywatnej z wykorzystaniem instrumentu InvestAI, który ma uruchomić 20 mld euro na rozwój tej infrastruktury. Zainteresowanie jest ogromne — w nieformalnym naborze zgłoszono 77 propozycji z 16 państw członkowskich, obejmujących 60 lokalizacji, a formalny konkurs EuroHPC ma zostać ogłoszony latem tego roku.
Wyścig o europejską gigafabrykę AI – dlaczego to ważne dla Polski?

Europejski plan i stawka dla nas

Polska wchodzi do tej rywalizacji z coraz mocniejszym zapleczem. Z jednej strony jest już częścią europejskiej sieci AI Factories — Komisja i EuroHPC (European High Performance Computing Joint Undertaking) wskazują, że w UE działa dziś 19 fabryk AI, w tym PIAST AI Factory w Poznaniu i Gaia AI Factory w Polsce. Z drugiej strony trwa konkurencja o lokalizacje (i dofinansowanie) projektów o jeszcze większej skali.

Na tym tle szczególnie interesująco wybrzmiało wystąpienie Krzysztofa Szuberta, pełnomocnika dyrektora Instytutu Łączności ds. komercjalizacji i współpracy międzynarodowej podczas konferencji Lenovo Technology Trends 2026 w Warszawie, 9 czerwca.


Skala, która zmienia rynek

Szubert mówił o gigafabryce AI nie jako o futurystycznym haśle, lecz największym możliwym projekcie cyfrowym w polskiej skali. Może to być infrastruktura, która całkowicie zmieni sposób myślenia o rynku: z poziomu kilku tysięcy GPU działających dziś w krajowych centrach danych do skali rzędu 100 tys. akceleratorów, czyli pułapu, który odpowiada definicji unijnych gigafabryk jako obiektów budowanych dla trenowania i wdrażania najbardziej złożonych modeli AI.
Komu potrzebna jest gigafabryka?

Krzysztof Szubert w swoim wystąpieniu próbował przełożyć tę ogromną inwestycję na język realnego popytu. Wskazał pięć grup potencjalnych odbiorców takiej mocy obliczeniowej: od globalnych hyperscalerów, przez sektor obronny i ochronę zdrowia, po spółki Skarbu Państwa oraz szeroki biznes. W jego ujęciu powodzenie całego projektu nie zależy wyłącznie od samego „postawienia” infrastruktury, lecz od zdolności do zbudowania rynku dla usług obliczeniowych na skalę międzynarodową. To ważny akcent: w tej narracji gigafabryka nie jest wyłącznie projektem państwowym, ale potencjalnym hubem komercyjnym dla regionu.


Technologia to za mało: liczą się model i energia

Szubert mocno zaakcentował też, że o sukcesie nie przesądzi wyłącznie technologia, lecz model organizacyjny i energetyka. Podkreślał, że po zmianach po stronie unijnej to Komisja Europejska i EuroHPC mają dziś znacznie większy wpływ na procedurę wyboru, finansowania i zakupów niż zakładano w pierwszej fazie projektu. Oficjalne wytyczne EuroHPC wskazują, że selekcja gigafabryk ma odbywać się w formule joint procurement, czyli wspólnego zamówienia prowadzonego przez EuroHPC i państwa uczestniczące, a krajowe deklaracje finansowe muszą być złożone jeszcze przed publikacją formalnego konkursu. To oznacza, że konkurencja między państwami będzie rozgrywać się nie tylko na poziomie politycznym, lecz także na poziomie gotowości finansowej, regulacyjnej i infrastrukturalnej.


Nie tylko infrastruktura, ale też kapitał i własność intelektualna

Drugim ważnym wątkiem wystąpienia była kwestia kapitału dla technologii dual-use, cyberbezpieczeństwa i AI. Szubert przekonywał, że sama infrastruktura obliczeniowa nie wystarczy, jeśli Europa nie zbuduje równoległego zaplecza inwestycyjnego dla spółek rozwijających technologie cyber i defense: nie chodzi już tylko o dostęp do mocy obliczeniowej, ale o to, by w Europie — i w Polsce — zostawały również firmy, kompetencje, dane i własność intelektualna.

 

← Powrót do aktualności