Program kosmiczny rozpisuje się na siedem, osiem lat - to światowa norma. Polski instytut badawczy dostaje pieniądze na rok i tak, od grantu do grantu, od projektu do projektu, próbuje utrzymać zespoły zdolne dogonić globalny wyścig satelitarny. Czy w takich warunkach da się zbudować suwerenne kompetencje?
- pytał na zakończenie panelu prof. Mariusz Figurski, Zastępca Dyrektora ds. Naukowych Instytutu Łączności. Temat podchwytywali także pozostali paneliści.
Nie kupować satelitów, budować kompetencje
Prowadząca dyskusję, Marzena Sawicka, Dyrektor Departamentu Telekomunikacji w Ministerstwie Cyfryzacji, otworzyła dyskusję liczbą, która robi wrażenie: aktywnych satelitów na orbicie jest już prawie 15 tysięcy. Co w tej sytuacji powinno być priorytetem dla Polski - zapytała panelistów: Marcina Gałuszkiewicza, Dyrektor Departamentu Monitorowania Ziemi, Nawigacji i Łączności w Polskiej Agencji Kosmicznej, Macieja Naumana, wiceprezesa Zarządu EXATEL i profesora Mariusza Figurskiego, Zastępcę Dyrektora ds. Naukowych Instytut Łączności.
Przedstawiciel Instytutu Łączności wskazał cztery priorytety. Po pierwsze - odporna łączność państwowa, z którą wciąż jest kłopot, a na horyzoncie widać już 6G rozumiane nie jako szybszy przekaz danych, lecz jako cały ekosystem informacyjny. Po drugie - integracja sieci naziemnych i satelitarnych, które w epoce 6G staną się jednym organizmem i trzeba nauczyć się patrzeć na nie systemowo. Po trzecie - nauka jako awangarda, która rozwiązuje problemy i wytycza kolejne kroki. To właśnie z niej wyrasta suwerenność kompetencyjna: nie wyprodukujemy wszystkiego sami, ale jeśli zrozumiemy architekturę systemów i będziemy potrafili je rozwijać, będzie to suwerenność - nawet jeśli dana technologia nie powstała w Polsce. I po czwarte - odporność. Wobec narastających zakłóceń i cyberataków nie da się zbudować systemu, którego nie sposób zaatakować; da się zbudować taki, który mimo ataku działa dalej.
Od grantu do grantu - najcichszy, a największy problem
Najmocniejszy wątek panelu nie dotyczył jednak satelitów, lecz warunków, w jakich pracuje polska nauka. Prof. Figurski przyznał, że od pięciu lat marzy o wieloletnich programach, które uwolniłyby instytuty od funkcjonowania w oparciu o krótkoterminowe.
Bez stabilnego finansowania, tylko od grantu do grantu, od projektu do projektu - jak utrzymać zespoły z kompetencjami, żeby realizować wszystkie te zadania, o których mówimy?
- pytał profesor. I dodał argument, któremu trudno nie przyznać racji
każdy poważny program kosmiczny trwa siedem, osiem lat - to norma. Tymczasem w Polsce maksimum dla projektu to trzy lata. To po prostu nie jest ten poziom. A dobre zespoły z realnymi kompetencjami, o których wszyscy na scenie mówili - można zbudować tylko wtedy, gdy jest dla nich stabilna perspektywa.
Diagnozę tę potwierdził przedstawiciel Polskiej Agencji Kosmicznej. Przez ostatnią dekadę w Polsce nie powstał krajowy program kosmiczny - i to samo w sobie było hamulcem rozwoju. Administracja działa w rytmie rocznych dotacji celowych: pieniądze przyznane na rok trzeba w tym roku wydać. A w kosmosie roczny program pozwala co najwyżej coś kupić - nie rozwijać.

Niepubliczna jednostka, która musi na siebie zarobić
Do tego dochodzi paradoks samego statusu instytutów – zwracał uwagę Profesor Figurski. Państwowy instytut badawczy bywa w nomenklaturze resortu nauki określany jako „jednostka niepubliczna" - co w praktyce oznacza, że mimo dotacji statutowej musi na siebie zarobić. Prof. Figurski nie uciekał od tego: to właśnie ta konieczność napędza współpracę z biznesem, która w Instytucie Łączności nie jest planem na przyszłość, lecz codziennością.
Instytut - jak tłumaczył profesor - jest z natury łącznikiem między administracją państwową, nauką, biznesem i operatorami. Współpraca z rynkiem daje przy tym coś, czego samej nauce często brakuje: urządzenia, na których można prowadzić badania, a zwłaszcza certyfikację - bo żeby opracować procedurę certyfikacyjną, trzeba mieć fizyczny egzemplarz, na którym da się ją przetestować. Nazwa „Instytut Łączności" jest zresztą, jak zauważył Figurski, po części historyczna - podobnie jak MIT pozostał przy swojej - a zakres prac jest znacznie szerszy.
Marzenie o współpracy międzyresortowej
Jest jeszcze jedna bariera, którą profesor nazwał wprost swoim marzeniem: lepsza współpraca z administracją państwową - nie z jednym resortem, lecz między resortami. To tu, jak mówił, leży dziś największy problem - by różne ministerstwa zechciały działać w jednym ekosystemie. Sztandarowym przykładem jest Polska Tarcza PNT, nad którą - jak ujął to Figurski - „gnieciemy wszyscy razem od paru lat". Prowadząca przyznała z żalem, że brak współpracy międzyresortowej to bolączka szersza niż sam sektor kosmiczny.
Laboratoria, bez których nie ma przewagi
Gdyby wypisać, czego instytuty potrzebują, na liście na pewno znalazłyby się laboratoria. Zanim jakiekolwiek rozwiązanie trafi na orbitę, musi zostać przebadane i certyfikowane, a Polska powinna umieć testować zintegrowane rozwiązania u siebie. Instytut Łączności takie kompetencje ma, choć - jak przyznał profesor - również wewnątrz instytutu bywają rozproszone. To m.in. cyberbezpieczeństwo „fizyczne", czyli odporność samych urządzeń; kryptografia postkwantowa i technologie kwantowe, technologie będące podstawą budowy sieci 6G w tym szczególnie laboratoria zdolne badać rozwiązania w zakresie gigaherców i teraherców.
Osobny filar to sztuczna inteligencja w Instytucie rozwijana jako „AI stosowana", wykorzystywana w systemach telekomunikacji i nawigacji, m.in. do detekcji zakłóceń i analizy wektora celowych ataków. Profesor podkreślił, że problem nie ogranicza się do nawigacji satelitarnej - w ramach walki radioelektronicznej równie łatwo zakłócić systemy telekomunikacyjne, więc patrzeć trzeba szerzej.
Profesor Figurski wspomniał o „planie B" na wypadek zakłócenia sygnału pozycjonowania satelitarnego. Takim planem jest rozwijany z partnerami z Niemiec i Danii system R-Mode, zapewniający alternatywną nawigację na południowym Bałtyku. System naziemny, umożliwiający także synchronizację czasu z zegarów atomowych. Instytut Łączności dysponuje takimi zegarami w razie potrzeby może dostarczać sygnał synchronizacji.
Panel podsumowany został przez uczestników stwierdzeniem, że gdy uczestnicy spotkają się za rok, będą już wymieniać się dobrymi praktykami współpracy międzyresortowej, a nie diagnozować jej brak.
Profesor Mariusz Figurski zadeklarował, że Instytut Łączności widzi swoją rolę jasno: jako łącznika między administracją, nauką, biznesem i operatorami - i gotów jest budować narodowe kompetencje, nad których architekturą i rozwojem państwo zachowa realną kontrolę.