← Powrót

Gdy GPS „wariuje” Instytut Łączności monitoruje zakłócenia GNSS i buduje nawigacyjne „koła zapasowe”

Nauka Aktualności
Nawigacja nagle umieszcza nas na środku morza, samochód znika z mapy, zegarek lokalizacyjny pokazuje, że ktoś dla nas bliski znajduje się w zupełnie innym miejscu, niż się spodziewamy. Takie sytuacje coraz częściej są skutkiem celowych zakłóceń sygnałów nawigacji satelitarnej. Instytut Łączności – PIB nie tylko je rejestruje i analizuje, lecz rozwija także system monitoringu tych zakłóceń: RTGMS oraz uczestniczy w budowie niezależnej od satelitów nawigacji R‑Mode.
Gdy GPS „wariuje” Instytut Łączności monitoruje zakłócenia GNSS i buduje nawigacyjne „koła zapasowe”

Dane zgromadzone przez stację monitorującą Instytutu Łączności ‑ PIB w Gdańsku wskazują na systematyczny wzrost skali zakłóceń od początku 2026 r. W maju i czerwcu istotne, wielogodzinne zakłócenia we wszystkich obserwowanych pasmach GNSS występowały przez 70 proc. dni. Dni całkowicie wolne od zakłóceń stanowiły zaledwie 10 proc. maja i 13 proc. czerwca. W pierwszych 19 dniach sierpnia całkowite zakłócenia odnotowano w 63 proc. dni. 

Na Pomorzu mamy do czynienia z powtarzającymi się falami zakłóceń, które mogą trwać od kilku godzin do kilku dni, po czym ustępować równie nagle, jak się pojawiły. 

Obserwujemy zakłócenia wszystkich systemów GNSS, nie tylko systemu GPS  

– podkreślił w wywiadzie dla TVN24 dr inż. Rafał Niski z gdańskiego zakładu Instytutu Łączności – PIB. 

Co zrobić, gdy nawigacja pokazuje coś niemożliwego? 

Przede wszystkim nie należy bezkrytycznie ufać lokalizacji, która nagle przeskoczyła o setki metrów czy całe kilometry. Warto skonfrontować wskazanie z fizycznym otoczeniem, znakami drogowymi, nazwami ulic i innym źródłem informacji. Jeżeli lokalizator pokazuje, że ważna dla nas osoba czy w innym przykładzie pojazd są na wodzie zamiast na lądzie - pierwszym krokiem powinien być kontakt telefoniczny, a nie założenie, że wskazanie lokalizacji jest prawdziwe. 

Nie powinniśmy panikować, tylko spokojnie rozeznać sytuację i sprawdzić, czy mamy do czynienia z zakłóceniem  

– radził dr Rafał Niski. 

Przed podróżą po obszarze, na którym występują zakłócenia, warto pobrać mapy do użytku offline i wcześniej zapoznać się z trasą. Mapa offline nie zastąpi sygnału GNSS, ale pozwoli zorientować się w układzie dróg również wtedy, gdy aplikacja nie będzie mogła poprawnie wskazać położenia. 

Szczególną ostrożność należy zachować podczas lotów dronami. Nagła utrata pozycji satelitarnej może spowodować nieprzewidywalne zachowanie urządzenia, dlatego w okresach intensywnych zakłóceń lot rekreacyjny lub komercyjny może wiązać się z poważnym ryzykiem. 

RTGMS: zobaczyć zakłócenia w czasie rzeczywistym 

Pierwszym warunkiem skutecznego reagowania jest wiedza o tym, że zakłócenie właśnie występuje. Sprawdzić można to na portalu RTGMS – Real-Time GNSS Monitoring System for Poland, rozwijany przez Instytut Łączności – PIB wspólnie z Głównym Urzędem Geodezji i Kartografii w ramach programu ESA NAVISP, finansowanego przez Europejską Agencję Kosmiczną. 

Zrzut ekranu strony systemu RTGMS

Uruchomiony w listopadzie 2025 r. portal www.rtgms.pl jest pierwszym polskim publicznie dostępnym serwisem prezentującym w czasie rzeczywistym wyniki monitorowania sygnałów GPS, Galileo, GLONASS i BeiDou. System wykorzystuje dane ze stacji referencyjnych ASG‑EUPOS rozmieszczonych na terenie kraju. Informacje obserwacyjne i dane o widmie sygnałów są analizowane za pomocą algorytmów opracowanych przez ekspertów IŁ‑PIB, a wykryte anomalie przedstawiane na mapach i wykresach. Opis funkcjonalności RTGMS wskazuje również dalsze kierunki rozwoju, obejmujące rozbudowę sieci stacji, mobilną platformę pomiarową i mechanizmy powiadamiania. 

Dla użytkownika portal może być sposobem sprawdzenia, czy dziwne zachowanie telefonu, odbiornika lub aplikacji jest jednostkowym problemem urządzenia, czy elementem zakłócenia obserwowanego na większym obszarze. Dla instytucji publicznych i operatorów infrastruktury dane RTGMS mają jeszcze większe znaczenie: pozwalają analizować czas, skalę i charakter zdarzeń oraz mogą stać się podstawą systemów ostrzegania i procedur reagowania. 

Monitoring nie usuwa źródła zakłócenia. Pozwala jednak odpowiednio wcześnie stwierdzić, że dane z GNSS przestały być wiarygodne. Prof. Figurski porównuje rozproszoną sieć stacji pomiarowych do „radarów pogodowych dla fal radiowych”: systemu, który wykrywa zagrożenie i umożliwia przejście na rozwiązania rezerwowe, zanim błędne dane zaczną oddziaływać na kolejne elementy infrastruktury. 

R‑Mode: nawigacyjne „koło zapasowe” na Bałtyku 

Sam monitoring zakłóceń to jednak za mało. Jeśli GNSS przestaje działać lub jego wskazania budzą wątpliwości, potrzebne jest niezależne źródło informacji o pozycji, nawigacji i czasie. 

Potrzebujemy tak zwanych kół zapasowych. Musimy jako państwo utrzymać i rozwijać alternatywne systemy pozycjonowania  

– podkreślał prof. Figurski w wyiadzie dla TOK FM. 

Takim „kołem zapasowym” dla żeglugi ma być R‑Mode – naziemny system pozycjonowania wykorzystujący istniejącą infrastrukturę radiową na wybrzeżu. Zamiast sygnałów z satelitów statek odbiera sygnały ze stacji znajdujących się na lądzie, m.in. radiolatarni morskich oraz stacji bazowych AIS i VDES. Pomiar odległości od kilku zsynchronizowanych nadajników umożliwia określenie pozycji również wtedy, gdy sygnał pozycjonowania satelitarnego jest niedostępny lub niewiarygodny. 

Instytut Łączności – PIB uczestniczy w rozwoju tej technologii od projektu R‑Mode Baltic, w ramach którego na naszym morzu powstał obszar testowy naziemnego systemu zapasowego. Kolejny projekt – R‑Mode Baltic 2 – służył długoterminowej ocenie stanowiska testowego i sprawdzaniu nowych koncepcji technicznych. 

Obecnie prace są kontynuowane w projekcie ORMOBASS, realizowanym w latach 2023–2026 przez partnerów z państw regionu Morza Bałtyckiego. Jego celem jest przejście od eksperymentalnego stanowiska do operacyjnego systemu R‑Mode oraz opracowanie urządzeń pokładowych, które będą korzystać zarówno z GNSS, jak i sygnałów naziemnych. Urządzenia mają rozpoznawać pogorszenie jakości nawigacji satelitarnej, ostrzegać załogę i umożliwiać skorzystanie z alternatywnego źródła PNT. Program Interreg Baltic Sea Region opisuje R‑Mode jako rozwiązanie zwiększające odporność żeglugi i ograniczające ryzyko wykorzystania fałszywych danych nawigacyjnych. 

Zespół IŁ‑PIB odpowiada m.in. za algorytmy cyfrowego przetwarzania sygnałów, analizę dokładności pozycjonowania, rozwiązania służące dystrybucji czasu, rozwój infrastruktury i jej długookresowe monitorowanie. Eksperci Instytutu uczestniczą również w symulacjach i pomiarach prowadzonych na Morzu Bałtyckim, w tym w badaniach zasięgu systemu wykorzystującego VDES R‑Mode. 

Jamming i spoofing: usunięte albo podmienione znaki 

Zakłócenia sygnału pozycjonowania satelitarnego mogą też mieć przyczyny naturalne, techniczne lub celowe. Na odbiór wpływają m.in. zjawiska zachodzące w jonosferze, przesłonięcie nieba przez budynki, odbicia fal radiowych oraz niezamierzone emisje innych urządzeń. Szczególne zagrożenie stanowią jednak celowe działania wykorzystujące dwa podstawowe mechanizmy: jamming i spoofing. 

Jamming, czyli zagłuszanie, polega na emitowaniu sygnału o mocy wystarczającej do zakrycia znacznie słabszych sygnałów docierających z satelitów. Odbiornik nie jest wtedy w stanie poprawnie ich odczytać. Traci pozycję, długo jej szuka albo całkowicie przestaje ją wyznaczać. 

Spoofing jest bardziej podstępny. Polega na nadawaniu sygnałów, które imitują prawdziwe sygnały satelitarne, ale zawierają fałszywe informacje. Urządzenie nadal wskazuje pozycję i może sprawiać wrażenie działającego prawidłowo, tyle że pokazuje użytkownika w zupełnie innym miejscu. 

Zagłuszanie działa tak, jakby ktoś usunął wszystkie znaki przy drodze. Fałszowanie – jakby ktoś te znaki podmienił  

– obrazowo wyjaśniał prof. Mariusz J. Figurski. 

W drugim przypadku użytkownik może nie otrzymać żadnego wyraźnego ostrzeżenia. Na ekranie nadal widzi mapę, trasę i symbol wskazujący położenie. Dopiero zderzenie cyfrowego obrazu z rzeczywistością ujawnia, że wskazania nie są wiarygodne. Jak relacjonował prof. Figurski, podczas jednego z takich zdarzeń odbiornik umieścił go niemal na środku Zatoki Gdańskiej, chociaż znajdował się na lądzie. 

Dlaczego zakłócenia pojawiają się nad Bałtykiem? 

Północno-wschodnia Europa stała się obszarem szczególnie intensywnych działań w środowisku radioelektronicznym. Zakłócenia obserwowane nad Bałtykiem wyraźnie nasiliły się po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie. Ich charakter i kontekst pozwalają wiązać znaczną część zjawiska z aktywnością systemów walki radioelektronicznej w regionie. 

Silne sygnały nadawane w celu ochrony obiektów wojskowych lub utrudnienia działania systemów przeciwnika nie zatrzymują się na granicy państwa. W zależności od mocy nadajnika, lokalizacji anteny, wykorzystywanej częstotliwości i warunków propagacyjnych mogą oddziaływać na obszary oddalone o dziesiątki, a nawet setki kilometrów. 

Mamy do czynienia z permanentnym zakłócaniem systemów nawigacji satelitarnej. Właściwie jesteśmy w teatrze działań walki radioelektronicznej  

– mówił prof. Figurski. 

Należy przy tym rozróżnić dwa poziomy wnioskowania. Pomiary prowadzone przez IŁ‑PIB pozwalają potwierdzić występowanie zakłóceń, określić czas ich trwania, zajęte pasma i wpływ na jakość pozycjonowania. Jednoznaczne wskazanie nadajnika odpowiedzialnego za konkretną emisję wymaga natomiast pomiarów kierunkowych prowadzonych równocześnie z wielu odpowiednio rozmieszczonych stacji. 

Od telefonu i hulajnogi po statek i sieć telekomunikacyjną 

Najłatwiej zauważalne są problemy z nawigacją w telefonach i samochodach. Aplikacja może utracić pozycję, pokazać użytkownika na sąsiedniej ulicy, w innym mieście, na morzu, a nawet w innym kraju. Może również wyznaczać błędną trasę albo z dużym opóźnieniem reagować na zmianę kierunku jazdy. 

Skutki dotyczą jednak znacznie szerszej grupy usług: 

  • pojazdy współdzielone, rowery miejskie i hulajnogi mogą być widoczne w aplikacji w innym miejscu, niż znajdują się w rzeczywistości; 
  • systemy zarządzania flotą, transportem i dostawami mogą otrzymywać niepełne lub błędne dane; 
  • zegarki i lokalizatory używane do sprawdzania położenia dzieci, osób starszych lub pracowników mogą generować fałszywe alarmy; 
  • drony mogą utracić stabilizację pozycji, zdolność automatycznego powrotu albo kontrolę nad zaprogramowaną trasą; 
  • w żegludze i lotnictwie zakłócenia mogą zwiększać obciążenie załóg, wymuszać korzystanie z procedur zastępczych i ograniczać dostępność niektórych funkcji nawigacyjnych; 
  • utrata wiarygodnego sygnału czasu może oddziaływać na systemy telekomunikacyjne, energetyczne i finansowe. 

Nie oznacza to, że samolot lub statek staje się bezbronny natychmiast po utracie GPS. W profesjonalnym transporcie stosuje się kilka źródeł informacji, systemy inercyjne, naziemne pomoce nawigacyjne i procedury pozwalające odrzucić niewiarygodne dane. Problem pozostaje jednak poważny: redundancja ogranicza ryzyko, ale nie sprawia, że zakłócenia przestają mieć znaczenie. 

Od obserwacji do odporności 

Zakłóceń związanych z działaniami prowadzonymi poza granicami kraju nie można wyeliminować wyłącznie za pomocą jednego urządzenia lub aplikacji. Można natomiast ograniczać ich skutki. 

Temu służą kolejne, uzupełniające się działania Instytutu Łączności – PIB: pomiary prowadzone w gdańskim zakładzie pozwalają poznawać charakter zjawiska; analiza danych pokazuje jego skalę i zmienność; RTGMS rozszerza monitoring na poziom krajowy i udostępnia jego wyniki; projekty R‑Mode tworzą niezależne od satelitów rozwiązanie rezerwowe dla żeglugi. 

To właśnie połączenie monitorowania, ostrzegania i budowy alternatywnych systemów jest podstawą odporności. Nie można zagwarantować, że sygnał docierający z satelity zawsze będzie dostępny i prawdziwy. Można jednak odpowiednio wcześnie wykryć jego utratę, nie dopuścić, aby fałszywe wskazania zostały bezkrytycznie wykorzystane, i zapewnić użytkownikom wiarygodne „koło zapasowe”. 

W świecie coraz bardziej zależnym od informacji o pozycji i precyzyjnym czasie takie rozwiązania przestają być technologicznym dodatkiem. Stają się jednym z warunków bezpieczeństwa państwa, gospodarki i codziennego życia. 

← Powrót do aktualności