← Powrót

Europejscy regulatorzy dzielą eter. Ludzie Instytutu Łączności pilnują polskich interesów

Aktualności
Na nowych zasadach zyskają posiadacze routerów, krótkofalówek i kontenerów.
Europejscy regulatorzy dzielą eter. Ludzie Instytutu Łączności pilnują polskich interesów

Mało kto, wybierając się na grzyby z krótkofalówką w kieszeni, zastanawia się, czy ktoś przypadkiem nie powinien pozwolić nią nadawać. A ktoś pozwolił. Każde urządzenie bezprzewodowe, od smartfona po czujnik wilgotności w szklarni, korzysta z kawałka widma radiowego, który ktoś mu wcześniej przydzielił. Ten ktoś zwykle siedzi w sali konferencyjnej, pije kiepską kawę i spiera się o megaherce. W październiku taka sala znajdowała się w Dublinie, gdzie odbyło się 71. posiedzenie plenarne Komitetu Komunikacji Elektronicznej (ECC). Komitet działa w ramach CEPT, organizacji zrzeszającej administracje telekomunikacyjne 46 europejskich państw. 

Że takie sprawy rozstrzyga się wspólnie, nie jest kaprysem urzędników. Fale radiowe mają lekceważący stosunek do granic: sygnał nadany w Słubicach chętnie odwiedzi Frankfurt nad Odrą. Ważniejsza jest jednak ekonomia. Jeśli 46 krajów przyjmie te same reguły, producent zaprojektuje jedno urządzenie zamiast kilkunastu, a konsument zapłaci mniej. Harmonizacja widma bywa nudna, ale nuda ta ma wymierną wartość. 

Najgoręcej spierano się, jak zwykle, o pieniądze, a dokładniej o górne pasmo 6 GHz (6425–7125 MHz). Operatorzy komórkowi chcą je dla 5G, a w przyszłości dla 6G. Środowisko Wi-Fi uważa, że należy się routerom. Obie strony mają rację w tym sensie, że ruchu w sieciach przybywa szybciej niż wolnych częstotliwości. Zatwierdzony do publikacji raport CEPT 94 nie rozstrzyga sporu Salomonowym cięciem. Bada raczej, czy dziecko da się wychować wspólnie, czyli na jakich warunkach obie technologie mogą dzielić pasmo bez wzajemnych zakłóceń. To krok, nie meta. Ale jeśli kompromis się powiedzie, nagrodą będzie szybszy internet i w kieszeni, i w salonie. 

Bardziej przyziemne, za to szybciej odczuwalne, są pozostałe ustalenia. Do konsultacji publicznych trafił raport o dronach wyposażonych w zwykłe terminale LTE i 5G, latających do 300 metrów nad ziemią. Dziś wypuszczenie drona z modemem komórkowym w pobliżu granicy wymaga dodatkowych ustaleń z sąsiednim państwem, bo jego sygnał mógłby zakłócić tamtejsze sieci. Według dr. inż. Dariusza Więcka z Instytutu Łączności – Państwowego Instytutu Badawczego (IŁ-PIB), który reprezentował Polskę w Dublinie, nowy dokument nie przewiduje ani stref wyłączeń przy granicach, ani dodatkowej koordynacji z sąsiadami. 

Skorzystają na tym między innymi firmy energetyczne, które coraz częściej zamiast ekip w terenie wysyłają drony nad linie przesyłowe. Im łatwiej taki lot zorganizować, tym szybciej można wykryć zerwany przewód czy uszkodzony izolator, a odbiorcy krócej czekają na prąd. Raport dotyczy jednak wyłącznie łączności radiowej. Wysokość lotów i miejsca, gdzie wolno latać, nadal określa prawo lotnicze. 

Prezent dostały też krótkofalówki kupowane w sklepach sportowych i elektromarketach (PMR446). Urządzenia, z których każdy może korzystać bez pozwolenia i egzaminu. Niewielkie radiotelefony, których używają turyści, organizatorzy imprez czy ekipy budowlane. Zmieniona decyzja ECC (15)05 podwaja ich dopuszczalną moc (e.r.p.) z 500 mW do 1 W. Nie oznacza to dwa razy większego zasięgu, bo fizyka, las i bloki z wielkiej płyty mają swój wpływ na to, jak rozchodzą się fale radiowe. Harcerze i organizatorzy festynów powinni jednak słyszeć się wyraźniej, gdy tylko poszczególne państwa przeniosą nowe zasady do własnych przepisów. 

Najdalej sięgają dwie nowe decyzje, (26)01 i (26)02, dotyczące małych terminali satelitarnego internetu rzeczy. Urządzenia te mogą nadawać w dwóch zakresach częstotliwości od dawna używanych w łączności satelitarnej. Pasmo C (ok. 4–8 GHz) słabo reaguje na deszcz i śnieg, więc dobrze sprawdza się w trudnych warunkach pogodowych. Pasmo Ku (ok. 12–18 GHz) pozwala stosować mniejsze anteny, dzięki czemu urządzenia mogą być kompaktowe i tańsze. Terminale te wysyłają skromne meldunki: odczyt czujnika, pozycję kontenera, poziom wody w rzece. Robią to tam, gdzie sieć komórkowa nie sięga, czyli na morzu, w lesie i na pastwisku. 

Zwolnienie ich z indywidualnych pozwoleń i ujednolicenie warunków technicznych obniży koszty wdrożeń w rolnictwie, transporcie czy ochronie środowiska. Rolnik nie musi wiedzieć, czym jest pasmo Ku, żeby dostać na telefon informację, że krowa oddaliła się od stada. 

Polska wysłała do Dublina dr. Więcka i, zdalnie, dr. inż. Macieja Grzybkowskiego. Obaj pracują przy gospodarowaniu widmem we współpracy Instytutu Łączności z Ministerstwem Cyfryzacji. W negocjacjach, które toczą się z dala od kamer, obecność przy stole nie jest kurtuazją. Kto przy nim nie nie siedzi, ten zwykle trafia do menu. Tym razem polscy użytkownicy znaleźli się po właściwej stronie talerza. 

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Cyfryzacji.

← Powrót do aktualności